MAREK KOŁODZIEJSKI

Pełnomocnik ds. Bezpieczeństwa, PKP Utrzymanie. W PKP pracuje od 1987 roku.
Pasjonat kolejnictwa, kolekcjoner modeli taboru kolejowego.
 
PRACA

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Świat kolei zafascynował mnie dzięki mojemu ojcu i dziadkowi. Tato był jednym z pierwszych maszynistów, którzy w PKP prowadzili lokomotywy elektryczne. Najdłużej, bo aż 14 lat kierował EP05-03 – lokomotywą tak dobrze utrzymaną, że przylgnęła do niej nazwa „Lalunia”. Dlatego też wielokrotnie wykorzystywano ją do prowadzenia pociągów specjalnych, którymi podróżowali m.in. Gierek, Breżniew czy Tito. W latach 70. XX wieku lokomotywa ta mogła pędzić z prędkością 160 km/h.  

Dziadek natomiast pracował jako zawiadowca toromistrz na stacji Skierniewice Towarowa, którą wybudowali Niemcy do obsługi wykorzystywanego przez nich taboru. Któregoś dnia na stacji pękła szyna. Była to typowa usterka, którą jednak trzeba było szybko naprawić, gdyż za godzinę po tej linii miał jechać pociąg z wysokimi rangą niemieckimi oficerami. Chociaż pracownicy starali się jak mogli, nie udało się na czas naprawić szkody. Wstawka była gotowa, położona na torach, ale nie przymocowana. Co można było zrobić? Jeśli kolejarze zgłosiliby usterkę, zostałoby to potraktowane jako sabotaż wobec niemieckich oficjeli, a to oznaczałoby dla wszystkich duże kłopoty. Dziadek zdecydował szybko: trzeba zaryzykować! Wszyscy stanęli wzdłuż linii i bladzi patrzyli jak na uszkodzony tor przy pełnej prędkości wjeżdża pociąg, a położona luźno wstawka kołysze się w prawo, w lewo i wraca na miejsce w momencie, gdy najeżdżają na nią kolejne osie wagonu. Gdy przejechał ostatni wagon składu, wstawka zakołysała się po raz ostatni i… odpadła. Gdy dziadek opowiadał tę historię zapytałem go, czy wiedział, że tor wytrzyma. Odpowiedział, że linia w tym miejscu była prosta i liczył, że pociąg przy dużej prędkości poradzi sobie z przejazdem.

Dzięki barwnym opowieściom ojca i dziadka już w wieku 10 lat doskonale wiedziałem, że chcę pracować na kolei. Marzyłem, by zostać maszynistą, jednak z powodu wady wzroku musiałem zmienić zawodowe plany. Najpierw - jako informatyk z wykształcenia - pracowałem w TK Telekom, a dziś jestem Pełnomocnikiem ds. Bezpieczeństwa w PKP Utrzymanie. Wykonuję zadania w zakresie ochrony informacji niejawnych oraz stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa w obszarze bezpieczeństwa: organizacyjnego, personalnego, fizycznego oraz teleinformatycznego.

PASJA

Jestem pasjonatem kolejnictwa, kolekcjonuję modele taboru kolejowego, wykonuję modele, fotografuję i filmuję kolej. Ta pasja jest w moim życiu od zawsze i wiąże się z nią wiele niezwykłych historii. Pewnego razu, w stanie wojennym, wybrałem się na wycieczkę pociągiem wzdłuż linii Wrocław-Kamieniec Ząbkowicki-Międzylesie w kierunku ówczesnej Czechosłowacji. W trakcie jazdy nie tylko podziwiałem widoki za oknem, lecz także robiłem notatki dotyczące szczegółów technicznych linii. Wzbudziło to podejrzliwość pograniczników. Nie robiłem nic złego ani niedozwolonego, żadnych zdjęć ani szkiców. Po prostu chciałem precyzyjnie opisać przebieg linii. Żeby zdążyć zapisywać szczegóły techniczne, na własne potrzeby opracowałem system skrótów, który dla funkcjonariuszy Wojsk Ochrony Pogranicza wyglądał jak szyfr. W efekcie zostałem zatrzymany i spędziłem kilka godzin w areszcie. Postawiono mi zarzut próby nielegalnego przekroczenia granicy z Austrią. Ponoć miałem zamiar zaplombować się w wagonie jadącym w pociągu do Austrii. Do akcji została wówczas zaangażowana milicja, która odwiedziła moje mieszkanie. Milicjanci szukali dowodów na moją kolejową pasję, którą tłumaczyłem funkcjonariuszom swoje drobiazgowe zainteresowanie linią kolejową. Na szczęście miałem rozłożoną w domu makietę kolejki w skali 1:120. Był to dość imponujący model o wymiarach trzy na cztery metry. To ich przekonało i w końcu mnie wypuścili.

Dzisiaj mogę realizować swoją kolejową pasję bez przeszkód. Fotografuję i filmuję kolej, szczególnie tam, gdzie zachowała swój unikalny charakter i może być trudna do odtworzenia. W swoim archiwum mam około pięciu tysięcy precyzyjnie opisanych zdjęć. Czasami tematem fotografii są parowozy, innym razem wydarzenia, wszystkie jednak są związane z koleją. Gdybym musiał wybierać między fotografowaniem tylko parowozów lub tylko nowoczesnej kolei, wybrałbym te pierwsze. Zdjęć elektrowozów jest dziś bardzo dużo. Internet jest ich pełen. Parowozy nie są tak łatwe do uchwycenia, bo rzadko wyjeżdżają w teren. Poza tym para i dym towarzyszące przejazdom parowozów pozwalają w ciekawy sposób pokazać na fotografii ruch. Tego zjawiska przy elektrowozach już nie ma.